- Mad wstawaj! Zaraz znowu sie spóźnisz! - nie wiem jak wy, ale ja szczerze nienawidzę poniedziałków.
Powoli zwlekłam się z łóżka w celu skorzystania z porannej toalety, umyłam się powoli z nadzieją, że nie zasnę pod prysznicem, cóż nienawidzę wstawać o 6:30 i myć się rano, jednak robiąc sie wieczorem moje włosy wyglądają strasznie, a tego chyba nie chcemy - no przynajmniej ja.
Gdyby nie ciocia oczywiście dalej bym sobie spokojnie spała i nie poszła do tej przeklętej dziury zwanej moją szkołą, pewnie zapytacie czemu powiedziałam ciocia, a nie mama lub tata, otóż rodzice się rozstali gdy miałam jakies dwa lata, a z tatą to już dłuższa historia.
Kurwa. Jest już 7:50, a do szkoły mam 30 minut drogi. Wyszłam jak najszybciej z domu przy okazji zabierając słuchawki na jakże ciekawe lekcje. Gdy dotarłam do szkoły, było już po dzwonku i nikogo nie było na korytarzu, szybko wyjęłam rzeczy z szafki i ruszyłam na pierwszy angielski.
- O proszę proszę kto tu sie pojawił? - powiedziała pani Collins , a oczy wszystkich w klasie zwróciły się na mnie.
- Przepraszam pani profesor za spóźnienie. - od razu pognałam do ławki.
Gdy lekcja się skończyła poszłam sie spotkać z moją najlepszą przyjaciółką Jen, przyjaźnimy się od piaskownicy, nikt nie zna mnie lepiej od niej i wzajemnie.
Od razu ją zauważyłam, wygląda jak modelka z najlepszego magazynu, świetna figura, super makijaż, wyczucie stylu, no czego chcieć wiecej?
- Maddie!!! Tak długo cie nie widziałam! - od razu sie do niej przytulilam, nie znam bardziej pozytywnej osoby od Jen. Tryska energią na prawo i lewo, a ja? Cóż, całkowite przeciwieństwo.
- Dobra dobra, puść mnie już chyba, że zamierzasz mnie udusić.
- Ugh nigdy sie nie zmienisz Mad, ciagle taka sama narzekająca dziewczyna.- powiedziała ciagnąc mnie w stronę sali od matmy, tak matma kolejna nudna lekcja. Zważając na to, ze poniedziałek nie jest moim najlepszym dniem to będę chyba ciągle narzekać.
- Jen, chce sie stąd wyrwać, nie wiem chodź na kawę czy coś, umrę tu niedługo.
- Wiesz w przeciwieństwie do ciebie Cooper zależy mi na nauce i dobrych ocenach na koniec roku, więc zbieraj swój nędzny tyłek i idziemy na lekcje.- pewnie myślicie, że Jen jest jakąś kujonką czy coś, otóż nie, jej brat jest na jednym z lepszych uniwersytetów świata. Ich rodzice są jednymi z najbogatszych ludzi w Londynie wiec chyba nie wypada, żeby dzieci były niewykształcone tak?
Reszta dnia minęła szybko, wiec szybko pognałam do szafki, spakowalam rzeczy i ruszyłam do wyjścia gdzie czekał na mnie Tom, nie powiem jest serio przystojny, w jego błękitnych oczach mozna sie po prostu utopić, niestety, a moze i stety jest on dla mnie jak brat i nie wyobrażam sobie z nim randkować czy coś.
Brunet od razu podbiegł i wziął mnie na ręce okrecajac przy okazji kilka razy.
- Deli, ile ja cie nie widziałem! -czemu Deli? gdy ja i Tom byliśmy mali zawsze spedzalismy razem całe dnie, najzwyczajniej on się pomylił i zamiast powiedziec Maddie powiedział Deli no i tak juz zostało.
- Tom zostaw mnie, zachowujesz sie jakbyśmy nie widzieli sie lata, a to tylko tydzień.
- Tydzień bez ciebie to jak pieprzony rok, jutro jest impreza u przyjaciela Nialla idziemy?
- Wiesz dobrze, że jeżeli chodzi o Justina to go nie toleruje, poza tym nie przepadam za imprezami. Chodź musze wracać do domu. - pociagnełam do za soba.
- Cooper nie zmieniaj tematu wiesz, że Ni to moj przyjaciel, a ty ciagle sie zachowujesz jak dziecko, zrób to dla mnie i rozerwij sie w koncu, nie wolno tkwić ciągle w jednym miejscu, trzeba ruszyć do przodu i pozostawić przeszłość za sobą.
- Przestań. Wiesz, ze to nie jest takie proste, nie każdy ma super rodzine jak ty, odpuść Tom wiesz, że to nie ma sensu. - na moje szczęście dotarliśmy pod moj dom wiec od razu sie pożegnałam, gdy miałam otwierać drzwi usłyszałam głos przyjaciela.
- Nie uciekniesz od tego Deli, jestem po ciebie jutro o 18!
I takim oto sposobem idę jutro na imprezę do najbardziej znienawidzonej przeze mnie osoby. Zajebiście.
Po przeszukaniu całej torby w celu znalezienia kluczy dostałam sie do domu, ciocia kończy pracę o 23, a brat jest na wyjeździe z wujkiem - pewnie dziwi was, ze mam brata, cóż jest to syn mojej cioci i wujka, ma 7 lat i jest jak mały wrzód na dupie. - Poszłam na górę do mojego pokoju i jak najszybciej przebrałam się w piżamę. Powoli ogarnialam wszystko do szkoły gdy usłyszałam z dołu krzyk cioci - Maddie wróciłam! - kurwa. Juz prawie 23:30, obstawiam, że jutro rownież zaspie. Czym prędzej zeszłam na dół by przywitać sie z ciocia.
- Robiłaś sobie cos do jedzienia po szkole? - zawsze sie o to pyta, a ja zawsze mowie to samo
- Wiesz, że tak, zawsze to robie. - może i nie była to prawda ale ona tego nie musi wiedzieć Hm? Tak, często nie jem, nie lubie swojego ciała i tyle, mniejsza o to.
- Skarbie ja idę spać i mam nadzieje, że też zaraz pójdziesz bo znowu sie spóźnisz. - przytulila mnie i wyszła.
Jak szybko zeszlam tak szybko byłam na górze i leżałam w moim łóżku, na szafce miałam zapalone kilka świeczek - boje sie po prostu ciemności.- nawet nie zauważyłam kiedy juz spałam.
------
Takim oto sposobem mamy rozdział pierwszy 1⃣🎋🎉🎊
Jezeli w ogóle ktoś tutaj jest, to niech chociaż skomentuje co o tym sadzi, jakie ma uwagi, czy za krótki, jest to moje pierwsze fanfiction wiec przyjmę krytykę 😁
Rozdziały bedą dodawane w kazdy poniedziałek 👌
Jezeli chcecie częściej to sie postaram ale nie obiecuje tylko napiszcie czy cos, tutaj lub na tt - @motherxfuckerx
No i to chyba tyle,
Miłego odbioru 😁💞
Didi xxx











